2.04.2011

10.










Zdjęcia z niedzielnego wypadu na lotnisko i do King Cross. Najpierw pojechaliśmy na lotnisko. Na naszą poznańską Ławicę. Lądował samolot z Monachium, więc popędziłam z tatusiem i Zuzią na taras widokowy, a mamusia poszła szukać dla nas wakacji w biurach podróży. Chcieliśmy polecieć do Tunezji na Wielkanoc, ale mówili w biurach, że to zbyt niebezpieczne. Kiedy weszliśmy na taras, to wszyscy na nas patrzyli. Lubię takie sytuacje, choć bardzo się wtedy krępuję. Z małego samolociku Wizz Air, zrobił się większy i większy, aż w końcu wylądował. Przez tatę uwielbiam samoloty. Po lotnisku i King Cross, pojechaliśmy na obiad do Piccolo. Przed wejściem pokazałam tacie smugę samolotu czterosilnikowego. Kiedy tak patrzyłam na tą smugę, to myślałam i byłam ciekawa, skąd i dokąd lecą ci ludzie na pokładzie, co robią i co myślą właśnie w tej chwili. Na obiadek zjadłam oczywiście swoje ulubione danie, czyli lasagne. 

Tamara